Tekst skierowany do psychologów i psychiatrów klinicznych. Pierwszy z serii artykułów opartych na dowodach naukowych dotyczących biofeedbacku zmienności rytmu serca i jego zastosowania w praktyce psychoterapeutycznej. Piszemy dla specjalistów, którzy wiedzą, czym jest mindfulness, zlecali go pacjentom — i widzieli, jak połowa z nich po cichu z praktyki rezygnuje.
34-letnia pacjentka siada naprzeciwko Państwa. Rozpoznanie: zaburzenie lękowe uogólnione. Szósty miesiąc terapii. Dwukrotnie przepracowaliście oddech przeponowy. Dostała zalecenie aplikacji Calm i klasyczną pracę domową.
Raportuje: „Oddycham. Codziennie rano. Tak jak Pan doktor zalecił.”
Podpinasz jej pas Polar do krótkiego testu z indukcją stresu. Zamyka oczy, bierze powolny wdech, a na twoim ekranie HRV spada na łeb.
Ona jest przekonana, że się relaksuje.
Jej nerw błędny twierdzi coś zupełnie innego.
Każdy klinicysta pracujący z lękiem, stresem, traumą czy zaburzeniami uwagi widział tę lukę. Przestrzeń pomiędzy tym, co pacjent sądzi, że robi, a tym, co faktycznie dzieje się w jego autonomicznym układzie nerwowym. W tej właśnie luce umiera połowa pracy domowej z mindfulness.
Biofeedback jest narzędziem zaprojektowanym po to, żeby ją zamknąć.


